Jakiś czas temu natknęłam się na
artykuł poświęcony najpopularniejszym podgatunkom horroru, zamieszczony na
blogu Cat In The Well (link do artykułu:
http://catinthewell.pl/3434/najbardziej-popularne-podgatunki-kina-grozy/).
Jako że horror jest dla mnie jednym
z bardziej interesujących gatunków, pozostawiającym dużo miejsca dla wyobraźni,
postanowiłam przyjrzeć się bliżej wymienionym podgatunkom. Okazało się, że
opisy niektórych z nich nie zawierają wielu ciekawych tytułów, o których
należałoby wspomnieć (możliwe, że celem artykułu było nakreślenie ogólnego
zarysu poszczególnych podgatunków, a nie wdawanie się w głębsze szczegóły i
zarzucanie czytelnika lawiną filmów).
W każdym razie, wpis ten stał się punktem
wyjścia oraz bezpośrednią inspiracją dla poniższego tekstu, w którym zamierzam poświęcić
kilka (albo kilkanaście) zdań wybranym przez siebie tytułom należącym do
poszczególnych podgatunków. Niektóre z nich, jak cannibal movies, torture porn, nazi exploitation czy snuff movies, są dla mnie zupełnie obce
i prawdopodobnie nie będę w stanie godnie zaprezentować żadnego ich
przedstawiciela. W innych z kolei – jak gore
czy slasher movies – ograniczę się
do rzucenia okiem na filmy już wymienione na blogu Cat In The Well. Są też jednak
takie podgatunki – horror
psychologiczny, horror sci-fi, atmospheric horror, giallo czy horror azjatycki – w ramach których
zetknęłam się z nieco mniej opatrzonymi dziełami i mam nadzieję, że ich
przybliżenie zachęci kogoś do seansu.
Zdarzało mi się również oglądać filmy,
które niezwykle trudno przyporządkować jednemu konkretnemu podgatunkowi, więc
umieszczenie ich w takiej, a nie innej kategorii potraktować należy z
przymrużeniem oka.
Poza opisaniem poszczególnych
tytułów, w każdym z podgatunków zamieszczę także kategorię „Inne”, zawierającą w większości filmy, których sama jeszcze nie
widziałam, ale o których wiem wystarczająco wiele, by uznać je za warte
zainteresowania i polecenia.
Na koniec jedno słowo odnośnie
tytułu mojej epopei. Nieprzypadkowo
znalazło się w nim słowo „amator”;
ma ono bowiem dwojakie znaczenie: odnosi się do miłośnika danej dziedziny albo
do osoby zajmującej się czymś niezawodowo, hobbistycznie. Słowo „amator”
najlepiej zatem oddaje mój status – osoby lubiącej horrory i oglądającej ich
wystarczająco dużo, by móc zarekomendować coś interesującego i nie opisywanego
na każdym możliwym portalu filmowym , ale jednocześnie nie pretendującej do
miana wielkiego znawcy, który dla każdego podgatunku potrafiłby wymienić ze sto
godnych polecenia propozycji. Choć aż
takim pasjonatem kina grozy nie jestem, liczę na to, że moje zestawienie
podsunie innym amatorom gatunku kilka
ciekawych i, być może, nie każdemu znanych pomysłów.
Horror niemy
Mimo iż główną inspiracją dla tego
tekstu jest blog Cat In The Well, zacznę od kategorii stworzonej przez siebie,
czyli Horroru niemego. Co prawda, podgatunek
jako taki zapewne nie istnieje, ale nie wyobrażam sobie pisania o kinie grozy
bez sięgnięcia do jego początków.
Jedną z pierwszych produkcji,
zawierającą elementy charakterystyczne
dla gatunku, choć nie będącą stricte horrorem, był krótkometrażowy The Sealed Room Davida W. Griffitha,
znanego bardziej dzięki Narodzinom narodu
czy Nietolerancji, które z horrorem
niewiele mają wspólnego (są to raczej historyczne epopeje). Jednakże The Sealed Room, nawiązujący zresztą do Beczki Amontillado, czyli opowiadania mistrza
grozy, samego Edgara Allana Poe, ze względu na swoją makabryczną scenę końcową,
zasługuje na to, by zostać wymienionym wśród najwcześniejszych dzieł gatunku.
W kolejnych latach powstawały
dalsze produkcje, które można zaliczyć do niezwykle pojemnej kategorii niemego
filmu grozy, często zbliżające się do innych niż horror gatunków, takich jak
thriller czy kryminał (Ten, którego biją
po twarzy Victora Sjöströma, Wampiry, Fantomas oraz Judex
Louisa Feuillade) bądź fantasy (Zmęczona
śmierć Fritza Langa, Furman śmierci
Victora Sjöströma).
Pojawiali się również twórcy, o
których pamiętamy w pierwszej kolejności dzięki filmom grozy. Do
najważniejszych z nich należą: Robert Wiene (Gabinet Doktora Caligari, Ręce Orlaka, Genuine), F.W.
Murnau (Nosferatu – symfonia grozy,
Faust, Zamek Vogelod), Paul Wegener (Student
z Pragi, Golem), Paul Leni (Człowiek,
który się śmieje, Gabinet figur woskowych, Kot i kanarek, Ostrzegam!),
Benjamin Christensen (Czarownice, House of Horror), Tod
Browning (Demon cyrku, Londyn po północy),
słynący jednak raczej ze swych horrorów epoki dźwiękowej, czyli Draculi i Dziwolągów, czy wspominani już
wcześniej Victor Sjöström i Louis
Feuillade. Swoich sił w horrorze próbowali także uznani reżyserzy innych
gatunków, tacy jak Ernst Lubitsch (Oczy
mumii Ma) oraz Jakow Protazanow (Dama
pikowa).
Filmami, którym chcę przyjrzeć się
bliżej są natomiast Gabinet doktora
Caligari , Zmęczona śmierć i Furman śmierci.
![]() |
Gabinet doktora Caligari |
Gabinet
doktora Caligari Roberta Wiene należy uznać za istotny z dwóch powodów. Przede
wszystkim, dzięki sukcesowi, jaki odniósł m.in. w USA i Francji, (które po
wydarzeniach I wojny światowej miały raczej niechętny stosunek wobec
niemieckich produkcji), umożliwił rozwój nurtu znanego dziś jako niemiecki ekspresjonizm (inni znaczący
twórcy nurtu to Paul Wegener, Fritz Lang i Friedrich Murnau). Sam film,
opierając w głównej mierze na inscenizacji i stylizacji, wygląda w
rzeczywistości jak ruchomy ekspresjonistyczny obraz, pozostając tym samym
sztandarowym i najbardziej znanym przykładem nurtu.
Po drugie, jest to jeden z
nielicznych widzianych przeze mnie filmów, w których tak ogromną rolę odgrywa
scenografia. Stworzyli ją malarze
związani z grupą „Der Sturm” , czyli Hermann
Warm, Walter Rohrig i Walter Reinmann, i to właśnie ona jest głównym
znakiem rozpoznawczym Gabinetu oraz elementem,
który mimo upływu już niemal stu lat, w dalszym ciągu zachwyca i zdumiewa nawet
współczesnych widzów, przyzwyczajonych przecież do coraz bardziej imponujących
efektów specjalnych i technicznych sztuczek.
![]() |
Gabinet doktora Caligari |
Niezwykle mocne kontrasty,
zdeformowane oraz wyolbrzymione kształty, silnie ucharakteryzowani aktorzy poruszający się w specyficzny sposób, a
także praca kamery, pozostającej nieruchomą na środku sceny, gdzie pokazywane
były dekoracje – wszystko to tworzy niepowtarzalny obraz umysłu szaleńca,
będącego głównym bohaterem filmu.
Samą historię obłąkanego doktora
również można uznać za pionierską i inspirującą dla przyszłych pokoleń twórców
kina grozy, takich jak Tod Browning (Dracula,
Dziwolągi) czy James Whale (Frankenstein).
Na Gabinecie doktora Caligari ekspresjonizm niemiecki się jednak nie
kończy. Innym interesującym przedstawicielem nurtu jest wspominany wcześniej Fritz Lang i jego, nieco
może zapomniana, Zmęczona śmierć.
![]() |
Zmęczona śmierć |
Film przedstawia historię młodej
dziewczyny, której narzeczony zostaje zabrany przez tajemniczego wędrowca,
niedawno przybyłego do miasteczka, do którego zawitała również para
zakochanych. Tym wędrowcem jest oczywiście Śmierć. Daje ona dziewczynie do
wykonania pewne zadanie, którego powodzenie ma zagwarantować powrót ukochanego
z zaświatów.
Lang prowadzi rozważania na temat nieuchronności
śmierci i tego, co dzieje się z tymi, po których wyciąga ona swą nieubłaganą
dłoń (czy może raczej kosę). Jest to temat od wieków frapujący artystów (a
właściwie całą ludzkość ;)), znajdujący swoje odbicie również w kinie
(najsłynniejszy chyba przykład to Siódma
pieczęć Ingmara Bergmana).
Mimo swego ponurego, mało ludzkiego
oblicza, Śmierć wykreowana przez Langa w mniejszym stopniu budzi strach, co
pewnego rodzaju współczucie. Ma ona postać melancholijnego, znużonego swym
zajęciem mężczyzny, który sam zdaje się mieć ochotę na odmianę losów
śmiertelników i , co za tym idzie, również siebie samego.
![]() |
Bernhard Goetzke w Zmęczonej śmierci |
Co istotne, równie znaczącą rolę
jak śmierć rolę pełni w obrazie Langa miłość i związane z nią poświęcenie,
którego uosobieniem jest młoda narzeczona. Stanowi to nawiązanie do tradycji
niemieckiego romantyzmu, znanego nam chociażby z utworów Goethego .
Ekspresjonizm w Zmęczonej śmierci przejawia się
natomiast nieco inaczej niż miało to miejsce w Gabinecie doktora Caligari. Zamiast mocnej inscenizacji i
stylizacji otrzymujemy subtelną grę świateł i zapadające w pamięć obrazy dusz,
które opuściły ciała, czy białego konia biegnącego po niebie - pierwowzór
dzisiejszych efektów specjalnych, które – biorąc pod uwagę fakt, że film
powstał w 1921 roku – robią w dalszym ciągu duże wrażenie. Istotnym elementem
ekspresjonistycznym jest także krytyka kapitalizmu, który ucieleśniają chciwe i
przyziemne postacie burmistrza czy urzędnika, oraz umiejscowienie części akcji
na Dalekim Wschodzie, stanowiącym dla ekspresjonistów kolebkę ludzkości.
Mimo iż Zmęczoną śmierć należy traktować raczej jako rodzaj poetyckiej
przypowieści niż stricte kino grozy, to jednak ze względu na wymienione wyżej
elementy jest to film, którego pominąć w tego typu zestawieniu nie można.
Trzeci z omawianych przeze mnie
obrazów, Furman śmierci (znany też
jako Woźnica śmierci czy Wózek widmo), jakkolwiek nie należy do
przedstawicieli niemieckiego ekspresjonizmu, ale do szwedzkiej szkoły filmowej,
pod pewnymi względami przypomina dzieło Langa. Poza śmiercią w tytule, oba
filmy łączy w pewien sposób strona wizualna, ukazująca przy pomocy nowatorskich
jak na owe czasy efektów specjalnych, budzący lęk świat umarłych. Podobnie jak
w Zmęczonej śmierci, tu też oglądamy niesamowite obrazy dusz
opuszczających ciała, przenoszonych do wieczności przez tytułowego
Furmana, a także inne fantastyczne sceny
związane z jego pozaziemską działalnością. Co ważne, stosowane efekty specjalne
nie są tu jedynie technicznymi sztuczkami (których ojcem był aktor teatralny,
magik i reżyser Georges Méliès) mającymi
służyć wyłącznie zaskoczeniu widza, lecz istotnymi elementami opowieści,
tworzącymi wraz z nią spójną i przemyślaną kompozycję.
![]() |
Furman śmierci |
Narracja, poprowadzona z pomocą
licznych retrospekcji, przedstawia nie tylko motyw winy i poniesionej za nią
kary, lecz także stanowi swego rodzaju krytykę zimnego i obojętnego
społeczeństwa, doprowadzającego pozbawione ochrony jednostki do destrukcji
siebie samych siebie, a także swych najbliższych.
Otrzymujemy zatem kolejną starannie
zrealizowaną i nowatorską technicznie przypowieść, nie będącą może horrorem w
ścisłym tego słowa znaczeniu, ale zawierającą istotne dla gatunku elementy i
mającą znaczący wpływ na światową kinematografię.
Inne: Doktor
Mabuse Fritza Langa, Upiór w operze
Ruperta Juliana i Lona Chaney’a, Doktor
Jekyll i Mr Hyde Johna S. Robertsona, Frankenstein
J. Searle Dawley’a, L’Inferno Francesco Bertoliniego, Adolfo Padovana i
Giuseppe de Liguoro, Dzwonnik z Notre
Dame Wallace’a Worsley’a, Cienie Arthura Robisona, Szalony Paź Teinosuke Kinugasa