Giallo
W poprzednim tekście, rozpoczynającym moją kilkuodcinkową opowieść o kinie grozy zaznaczyłam, że zamierzam skoncentrować się raczej na poszczególnych filmach niż opisach podgatunków.
Giallo będzie jednak wyjątkiem, gdyż fragment zamieszczony na Cat In The Well potrzebuje skromnego przynajmniej rozwinięcia i dorzucenia kilku niezbędnych informacji.
![]() |
Ciemności |
Sama nazwa „giallo”, w języku polskim oznaczająca po prostu „żółty”, wzięła się od koloru okładek tanich i kiczowatych włoskich powieści kryminalnych oraz thrillerów publikowanych przez wydawnictwo Mondadori począwszy od roku 1929. Filmy nurtu były niczym innym jak ekranizacjami tych właśnie historii, a jego początki datowane są na pierwszą połowę lat 60.
Do głównych cech giallo zaliczyć należy:
- Stylistykę opartą na perwersyjnej makabrze, której towarzyszy emocjonalna psychoza
- Znaczącą rolę podświadomości, mającej duży wpływ na losy i działania bohaterów
- Pewną dawkę ironii i humoru, niekiedy na granicy parodii
Gatunkowo filmy giallo zbliżone były najczęściej do erotycznego kryminału, psychologicznego thrillera lub okultystycznego horroru, w zależności od tego, na jakie elementy - zbrodnię, seks czy też siły nadprzyrodzone – położono nacisk w największym stopniu.
Ostatnie głośne obrazy giallo powstały na początku lat 80., by potem ustąpić miejsca innym gatunkom; pozostawiły jednak po sobie ślad po dzień dzisiejszy, stanowiąc inspirację dla takich reżyserów jak Tim Burton, Takashi Miike czy – jakżeby inaczej – Quentin Tarantino, a także przyczyniając się do powstania nieco bardziej współczesnego (wywodzącego się z początku lat 70-tych) podgatunku horroru – slashera.
Czołowymi twórcami giallo byli Dario Argento, Lucio Fulci, Umberto Lenzi, Sergio Martino i oczywiście Mario Bava, który filmem Dziewczyna, która wiedziała za dużo zapoczątkował żółtą falę i stał się pionierem całego nurtu.
Ja w swoim tekście skupię się jednak na postaci Dario Argento, z którego filmografią udało mi się zapoznać najlepiej (co nie znaczy, że nie pozostało kilka pozycji do nadrobienia).
Zacznę od swojego ulubionego filmu, czyli Suspirii, będącej niewątpliwie jednym z najbardziej znanych dzieł giallo. Czerpiąc inspirację z narkotykowych wizji osiemnastowiecznego pisarza Thomasa de Quincey’a (nie mówiąc już o twórczości Bavy - przede wszystkim filmu Sześć kobiet dla mordercy), Argento stworzył niezwykle nastrojową opowieść o młodej Amerykance przybywającej do Wiednia, by podjąć naukę w starej akademii tańca, w której od samego początku dzieją się dziwne, tajemnicze rzeczy.
![]() |
Niech kadry mówią same za siebie: Suspiria |
Lista zarzutów wobec Suspirii, z którymi jak dotąd się zetknęłam, jest długa i bardzo urozmaicona. Są tacy, których delikatne oczy razi kiepskie aktorstwo, innym przeszkadza mało wyrafinowana intryga, nie mówiąc już o skandalicznie kiepskim finale. Niektórzy idą zaś o krok dalej, nie widząc w filmach Argento „żadnego przekazu”, ani też „żadnej głębokiej myśli”.
Powyższe zdania piszę rzecz jasna ironicznie, bowiem to nie w tym ma tkwić istota obrazów (nieprzypadkowo używam tu tego słowa) Argento. W mojej ocenie dotyczy to w pierwszej kolejności Suspirii, gdyż to ona najpełniej oddaje to, za co cenię włoskiego twórcę.
![]() |
Suspiria |
A cenię go za umiejętność perfekcyjnej gry na zmysłach widza, który zostaje wręcz wchłonięty przez to, co widzi na ekranie (swoją drogą, im większy ekran, tym większe ryzyko bycia wchłoniętym ;)). W Suspirii wzrok atakują szokująco intensywne, nasycone kolory (przede wszystkim oślepiająca, wszechogarniająca czerwień), fantazyjna scenografia (te wzory na ścianach!), surrealistyczne i makabrycznie piękne sceny morderstw, bezlitosne jazdy kamery (najbardziej widoczny wpływ Bavy) czy po prostu pieczołowita dbałość o każdy najdrobniejszy wizualny szczegół (na marginesie dodam, że moja ulubiona scena nie rozgrywa się jednak w barwnej scenerii akademii, i bierze w niej udział niewidomy oraz jego pies). Gwałtu na zmysłach dopełnia natomiast psychodeliczna, niepokojąca muzyka zespołu Goblin, bez której całość robiłaby nieporównywalnie mniejsze wrażenie.
![]() |
Inferno |
Kto jednak da się uwieść Suspirii, powinien zerknąć w następnej kolejności na Inferno, pozostające w duchu pierwszej części trylogii. Mnie osobiście film nieco rozczarował, wydał mi się dosyć wtórny (ZBYT wtórny) wobec słynnej poprzedniczki, ale przyznam, że atmosfera w dalszym ciągu budowana jest umiejętnie, kolorystyka znowu zachwyca (z tej części lepiej zapamiętałam odcienie błękitu i fioletu), podobnie jak muzyka, może nie tak szokująca jak w Suspirii, ale stanowiąca odpowiednie tło dla całości.
Ostatnim z horrorów Pana Argento, który zarekomenduję, jest Phenomena. Różni się ona nieco od dwóch wcześniej wymienionych tytułów – przede wszystkim daje się zauważyć brak bijących po oczach kolorów – ale posiada swoje własne niewątpliwe walory. Według mnie (acz zdania w tej kwestii są, jak to często bywa, podzielone) największym z nich jest ciekawie użyta, wyjątkowo szarpiąca nerwy ścieżka dźwiękowa, stworzona po raz kolejny przez grupę Goblin, ale zawierająca także utwory Iron Maiden czy Motorhead, które to połączenie dało w moim odczuciu naprawdę niebanalny efekt.
Nastrój wykreowany przez reżysera tradycyjnie już mnie urzekł, a do tego doszły pewne nieoczekiwane rozwiązania scenariuszowe, których oczywiście nie zdradzę, a dla których warto sięgnąć po ten tytuł. Dodatkową atrakcję może także stanowić udział w tej produkcji młodziutkiej, zaledwie 15-letniej Jennifer Connelly.
Jeżeli jednak horrory autorstwa Dario Argento nie przypadną wam do gustu, można dać szansę jego thrillerom i kryminałom, w których – podobnie jak u Bavy – widać wyraźne inspiracje twórczością Hitchcocka.
![]() |
Głęboka czerwień |
Za najbardziej udany z nich uważam (i nie jestem w tej opinii osamotniona) Głęboką czerwień. Otrzymujemy w niej najbardziej charakterystyczne i najlepiej wychodzące reżyserowi elementy, czyli ociekające makabrą sceny zabójstw, drapieżną kolorystykę i rewelacyjny soundtrack made by – nie inaczej – zespół Goblin. Tym razem dodać do tego należy również zgrabną, wiarygodną i mocno momentami trzymającą w napięciu intrygę, a także całkiem niezłe aktorstwo (w roli głównej znany z Powiększenia David Hemmings).
Podobnie rzecz ma się w przypadku kolejnego bardzo dobrego thrillera Włocha, czyli Ciemności. Jedyną rzeczą przemawiającą według mnie na niekorzyść tego filmu jest nieco słabszy, mniej wwiercający się w mózg soundtrack; możliwe jednak, że jest on po prostu zbyt dyskretny (jeżeli mogę użyć tego słowa w przypadku twórczości Argento ;)) jak na moje spragnione psychodeli ucho.
Na koniec wspomnieć muszę o tzw. Trylogii zwierzęcej, złożonej z Ptaka o kryształowym upierzeniu, Kota o dziewięciu ogonach i Czterech much na szarym aksamicie. Podobnie jak miało to miejsce z Trylogią matek, Trylogię zwierzęcą najlepiej zacząć od części pierwszej (będącej jednocześnie debiutem reżysera) i najlepszej, czyli Ptaka o kryształowym upierzeniu, i ewentualnie w dalszej kolejności sięgnąć po następne części.
Mnie osobiście Ptak nie oczarował, ale nie oznacza to, że zniechęcam do seansu; tak jak w dwóch wyżej wspomnianych thrillerach/kryminałach, do fabuły raczej nie można mieć większych zastrzeżeń, film może wciągnąć i trzymać w napięciu, a istotną zaletę stanowią ponadto zdjęcia świetnego operatora, Vittorio Storaro, znanego m.in. z Ostatniego tanga w Paryżu czy Czasu apokalipsy.
Podsumowując jednym zdaniem twórczość Dario Argento, horrory jego autorstwa poleciłabym osobom ceniącym niesamowitą atmosferę oraz intensywne, impresjonistyczne doznania wizualne, a przy tym potrafiącym przymknąć oko na niektóre dosyć naiwne czy niedorzeczne rozwiązania fabularne, thrillery zaś tym, którzy oczekują również nieco bardziej przekonującej, trzymającej w napięciu historii, w której znaczącą rolę odgrywa podświadomość.
![]() |
Tak dla odmiany Suspiria |
Inne: Mario Bava - La ragazza che sapeva troppo, Sei donne per l'assassino, Reazione a catena; Umberto Lenzi - Il coltello di ghiaccio , Lucio Fulci - Una sull'altra , Il gatto nero, Una lucertola con la pelle di donna ; La morte ha fatto un uovo Giulio Questiego, Femina Ridens Piero Schivazappy , Il tuo vizio è una stanza chiusa e solo io ne ho la chiave Sergio Martino, Il dolce corpo di Deborah Romolo Gurerriego, Baba Yaga Corrado Fariny , La tarantola dal ventre nero Paolo Cavary, La casa dalle finestre che ridono Pupiego Avatiego, Opera Dario Argento
![]() |
Nie mogę się powstrzymać by nie dorzucić na koniec Inferno |
Slasher movies
Ponieważ jest to jeden z mniej lubianych przez mnie podgatunków, rewolucyjnych odkryć w jego przypadku nie dokonam ;) Prawdę mówiąc, ograniczę się w tym przypadku do jednego tytułu, wymienionego zresztą przez Cat In The Well.
Tytułem tym jest Krzyk w reżyserii Wesa Cravena, który dzięki umiejętnej żonglerce cytatami z najsłynniejszych horrorów (głównie rzecz jasna slasherów) staje się filmem, który w równej mierze potrafi nastraszyć, jak i rozbawić. A trzeba przyznać, że inteligentne połączenie tych dwóch cech nie jest łatwe, nie tylko w omawianym podgatunku.
Niestety, kolejne części tetralogii są już o wiele słabsze i nie sprawiają takiej frajdy, jaką odczuwa się oglądając część pierwszą.
Chętnie jednak zapoznam się z ciekawymi tytułami tego podgatunku, więc jeżeli ktoś ma jakieś propozycje, zachęcam do wymienienia ich w komentarzach.